IV Ogólnopolski Zjazd Więźniów Politycznych Reżimu Komunistycznego, który odbył się w sobotę w Rawiczu, miał godną oprawę. 130 jego uczestników, wśród których był Jerzy Woźniak, kierownik Urzędu ds. Kombatantów, obejrzało ciekawy program artystyczny i wzięło udział w odsłonięciu płyty pamiątkowej.
Honorowy patronat nad zjazdem sprawował premier rządu Jerzy Buzek. – Dziś oddajemy cześć tym bojownikom o wolną i demokratyczną Polskę, których już nie ma wśród nas.
Mamy obowiązek realizować ich testament – przypominać czas pogardy, gdy brat nastawał na brata, wysługując się Moskwie oraz pracować dla społeczeństwa i kraju – powiedział Zenon Wechmann, przewodniczący zjazdu. Dzieci z zespołu regionalnego ,,Wisieloki’’ z Szymanowa tańczyły i śpiewały po chazacku, zbierając gromkie brawa. Chór ,,Arion’’ zaśpiewał m.in. ,,Gaude Mater Polonia’’. Aktualnie zabrzmiały strofy ,,Kwiatów polskich’’ Tuwima.
Po uroczystości w Domu Kultury uczestnicy zjazdu złożyli kwiaty pod tablicą pamiątkową na murze rawickiego więzienia. W kościele pw. Andrzeja Boboli odbyła się msza święta, podczas której krzyżem leżał Jan Grab-Peciak. Następnie odsłonięto płytę pamiątkową przy pomniku Żołnierza Polskiego. Premier Jerzy Buzek i Stanisław Tamm, wojewoda wielkopolski nadesłali z tej okazji listy gratulacyjne.
Jan Grab-Peciak, lat 81 l mieszkaniec
Nowego Sącza
W rawickim więzieniu spędziłem 8 lat. Od młodości walczyłem w AK. Jestem synem przedwojennego ludowca. Martwi mnie wyprzedaż majątku narodowego.
Na zaproszenie Anny Szczerby, szefowej podmoskiewskiej Istry, w miejscowości tej czterodniową wizytę złożyła delegacja kościańskich władz samorządowych. Na jej czele stał burmistrz Kościana Mirosław Woźniak. Wizyta przypadła w dniach obchodów jubileuszu 220-lecia Istry.
W uroczystości oficjalnego otwarcia obchodów święta Istry wzięło udział kilkanaście zagranicznych delegacji z miast utrzymujących przyjazne stosunki z Istrą. – Cieszę się z kontaktów z waszym miastem i jego władzami – mówił burmistrz do licznie zgromadzonych mieszkańców podmoskiewskiej miejscowości.
- My nie mówimy zbyt wiele o podtrzymywaniu przyjaźni, my ją tworzymy. Wypowiedź burmistrza została owacyjnie przyjęta przez lokalną społeczność. Przyczynił się do tego również fakt, iż Mirosław Woźniak jako jedyny z zaproszonych gości włada językiem rosyjskim. Jednym z punktów wizyty było omówienie i dopracowanie szczegółów wakacyjnej wymiany młodzieży, do której dojdzie już w lipcu.
Dziesięciu młodych kościanian spędzi dwa tygodnie w Istrze, natomiast rosyjska młodzież pozna uroki ziemi kościańskiej. Obie strony obiecały, że wymiana ta będzie kontynuowana w najbliższej przyszłości. To samo dotyczyć ma również zagadnień gospodarczych. Jak wiadomo, przed kilkoma dniami kościańska firma Telstar wysłała do Istry pierwszą dużą partię rowerów, które trafiły od miejscowych sieci handlowych. Być może już niedługo oferta współpracy gospodarczej zostanie poszerzona.
Krzysztof Wojtkowiak
rzecznik prasowy
burmistrza Kościana
Rosja to już inny kraj niż kilkanaście lat temu. Stereotrypy krążące po dziś dzień, trzeba zmieniać. Serdeczność mieszkańców Istry była ujmująca i należy uczynić wszystko, aby przyjazne kontakty rozwijały się w najróżniejszych dziedzinach życia.
Małgosia i Janusz są w ogrodzie. Nie rozmawiają. Mają bardzo skupione miny. Już jutro finał. Mieszkańcy słyszą przygotowania na zewnątrz. Są ciekawi jak to wszystko będzie wyglądało.
Poobiednia sjesta. Popołudnie mieszkańcy spędzają odpoczywając na sofach. Małgosia
maluje kolejny portret w domu Wielkiego Brata. Manuela mówi, że nie będzie nic malować,
żeby nie wystawiać się na pośmiewisko widzów.”Uwaga, artysta plastyk Manuela Michalak”
śmieje się.
Janusz stoi w drzwiach do ogrodu. Podśpiewuje sobie, porusza się w rytm muzyki. “Wielki
Bracie jak ty mogłeś mnie tak przez trzy miesiące katować taką beznadziejną muzyką, skoro
masz na podorędziu takie fajne piosenki”.
Mieszkańcy przynoszą ze spiżarni obrusy, serwetki i świecznik. Są to produkty potrzebne do
przygotowania uroczystej kolacji. Dziewczyny zajęły się dekorowaniem stołu.
po godz. 18.00
Mieszkańcy przenoszą wykwintne potrawy do jadalni. “Jejku, jakie to piękne”. “Teraz przydałby się tu Klaudiusz, niewiadomo jak to podawać”.
Mieszkańcy zasiedli do stołu. Delektują się wytwornymi potrawami. Janusz: “Wielki Bracie jak się nazywa ta potrawa?”
Wielki Brat zlecił mieszkańcom zorganizowanie ceremonii zakończenia tygodnia gier. Podczas
ceremonii wręczona zostanie nagroda pechowca tygodnia i szczęściarza tygodnia.
Manuela prowadzi ceremonię. Należy przeprowadzić dogrywkę w kategorii największy
szczęściarz, ponieważ Manuela i Janusz zdobyli taką samą liczbę punktów. Manuela i Janusz
grają w “Bingo”.
Manuela: “Bingo! Sorry Janusz”. Gosia sprawdza czy wszystko przebiegło zgodnie z zasadami
gry.
Manuela ogłosiła ostateczne wyniki. “Statuetkę afrykańskiego kota – pechowca otrzymuje…
Małogosia”. Manuela gratuluje Gosi zdobycia tytułu pechowca tygodnia.
Koniec gry w „Bingo”. Mieszkańcy przenieśli się na sofy. Rozmawiają o zbliżającym się zakończeniu programu Big Brother. Zastanawiają się jakie prezenty mogliby przygotować dla byłych mieszkańców domu Wielkiego Brata. “Dla Moniki powinniśmy przygotować ze dwa kosze żywnościowe. Pamiętacie jakim była żarłokiem?”
Wielki Brat zaprosił Gosię do spiżarni. Czeka tam na nią torba z ubraniami, o które wielokrotnie się upominała ( Gosia zabrała do domu dwie torby a mogła tylko jedną. Zgodnie z zasadami programu Wielki Brat musiał odebrać jej jeden z bagaży) Na dzień przed Wielkim Finałem zdecydował, że może oddać jej te rzeczy.
Gosia przegląda rzeczy, które znajdowały się w torbie. “Wiesz jak fajnie wyglądam w tej
bluzeczce? A w tej?” Manuela: “We wszystkich dobrze wyglądasz”.
Mieszkańcy dostali od Wielkiego Brata ostatnie zadanie tzw. zadanie wspominkowe. Mają opowiedzieć co najbardziej utkwiło im w pamięci w czasie pobytu w domu. Mają również opowiedzieć jak wspominają pozostałych mieszkańców, którzy już opuścili dom BB.
Małgosia układa liste rzeczy, które nadają się na prezenty dla byłych mieszkańców. Picia dostanie puchar, Klaudiusz portret. Janusz i Gosia śmieją się z Manueli i jej upodobań do mężczyzn. Manuela:”Wojtkowi to bym kure dała, a Rafałowi koguta”. Janusz wkrótce położył się spać. Dziewczyny zastanawiają się jaki prezent dać Januszowi. Wpadły na pomysł, że najlepszy dla niego będzie kamień, do którego się tak przywiązał.
Dziewczyny rozmawiają o Karolinie. Potem tematem rozmowy była Alicja. Gosia żali się jak to Alicja była dla niej niemiła. Potem Manuela opowiada, że jak zobaczy jutro scene to będzie na niej szaleć. Dziewczyny zorientowały się, że nie mają dla Sebastiana prezentu. Zastanawiają się co mogą mu podarować. Tuż przed snem wróciły do obgadywania Karoliny.
Mieszkańcy mieli zakaz wychodzenia do ogrodu ponieważ usiłowali komunikować się ze
światem zewnętrznym. Wielki Brat pozwolił po rozmowach z Januszem wyjść wszystkim do
ogrodu. Przypomniał jednak o przestrzeganiu regulaminu. Janusz z konewkami poszedł do
szklarni podlać rośliny.
Manuela cały czas sprząta. Janusz zrobił wszystkim herbatę. W domu BB panuje odprężenie.
Wszyscy czekają na niedzielny finał. Są ciekawi świata na zewnątrz.
Janusz, Manuela i Małgosia są w ogrodzie. Przynieśli z domu dzieci i posadzili w fotelikach.
Janusz włączył zabawkę-pozytywkę. Manuela nie może powstrzymać się sprzątania. Szuka
miejsc gdzie jeszcze coś można zrobić.
Gosia, Janusz i Manuela rozmawiają o Alicji. Uważają, że była zbyt wrażliwa na niektóre żarty i komentarze domowników. Komentują jej niektóre reakcje. Małgosia przypomniała kłótnie
pomiędzy Alicją i Karoliną.
Mieszkańcy rozmawiają już o wielkim finale. Są bardzo ciekawi co spotka ich gdy wyjdą z
domu. Planują już sobie spotkania po tym jak się rozstaną. Zgodnie stwierdzili, że trzeba
będzie odwiedzić księdza z parafii z Sękocina.
Wielki Brat jest zaniepokojony, że dzieci wciąż płaczą. Zaprasza wszystkich rodziców do pokoju zwierzeń. Mają wchodzić pojedyńczo. Pierwszy idzie Janusz. Zapewnia, że to nie jego dzieckotak ryczy. Jego jest zdrowiutkie i ma biały języczek. Po Januszu wchodzi Manuela z Julkiem. Twierdzi, że z dzieciakiem wszystko jest w porządku.
Gosia tłumaczy, że nie wie, dlaczego dziecko płacze. Było przecież na dworze. ”Matka się
opalała a dziecko co?” – pyta Wielki Brat. Gosia opowiada, że dziecko bawiło się. Jednak Wielki Brat wciąż jest niespokojny. Zdecydował, że potrzebne są konsultacje lekarskie. ”Pan doktorzaraz cię zbada, malutka” – mówi Gosia do swojego bobasa.
Odzywa sie oburzony Wielki Brat: ”Dzieci płaczą a rodzice siedzą. Taka jest prawda o
związkach dzieci z rodzicami” Po chwili zaprasza do pokoju zwierzeń Janusza. ”Wielki Brat jakiś dzisiaj podenerwowany” – mówi Manuela. Wiellki Brat tłumaczy, że skoro rodzice się nie
denerwują, to on musi. W pokoju zwierzeń Janusz opowiada, że mleko, które przygotował dla
Kasi było na pewno dobre. Wielki Brat zadaje szereg podchwytliwych pytań typu: ”Jak często
jest karmione dziecko?” Słucha odpowiedzi Janusza i stwierdza, że najważniejsza jest regularność w karmieniu i pojeniu dziecka. Potem pyta o stolec. ”Stolec jest zawsze zwarty” -
zapewnia Janusz. Na prośbę Wielkiego Brata rozpina śpioszki Kasi i pokazuje, że dziecko ma sucho.
”Musisz zbadać inne dzieci, Kasia jest zdrowiuteńka” – mówi Janusz. ”A było czesanie główki?” – pyta Wielki Brat. I tu pojawia się problem. ”No właśnie, dziecko ma chyba ciemieniuchę” – tłumaczy Wielki Brat. Janusz jest oburzony. ”Kasiu, chyba sobie stąd pójdziemy. Ja już zaczynam być zły. To jakieś insynuacje”
Po rozmowie z Gosią, Wielki Brat stwierdza, że dzieciom potrzebna jest muzykoterapia.
Mieszkańcy sadzają dzieci na krzesłach i zaczynają śpiewać oraz tańczyć. ”Aaaa, aaaa, były
sobie kotki dwa, aaaa, aaa, szarobure, szarobure, obydwa…”
Dzieci muszą być pod wrażeniem recitalu, skoro przestają płakać. Rodzice z dziećmi wychodzą na dwór. Kogut pieje.
po godz. 18.00
Odzywa się Wielki Brat: ”Muzykoterapia zadziałała, dzieci śpią. Okazaliście się wspaniałymi
rodzicami. Wielki Brat jest pod wrażeniem” Ale to koniec dobrych wiadomości. Okazuje się, że mieszkańcy zlekceważyli regulamin domu. Kontaktowali się ze światem zewnętrznym. A raczej kontaktowała się Gosia. Nie poinformowała bowiem Wielkiego Brata o fakcie znalezienia paczki papierosów. Wypaliła papierosów, zamiast je oddać Wielkiemu Bratu. Za karę nie będzie dzisiaj zakupów w sklepiku Wielkiego Brata. Nie będzie także wielkiego koncertu. Miały na nim wystąpić wszystkie zespoły i wszyscy wykonawcy, którzy śpiewali na dachu domu BB. Mieszkańcom jest bardzo żal, ale nie dramatyzują.
Manuela i Gosia robią skręty. Gosia tłumaczy Januszowi, że skoro ktoś rzucił jej papierosy, ona je znalazła, to potraktowała to jak przyzwolenie. ”Może Wielki Brat też pali i rozumie” Janusz nie przyjmuje takiego rozumowania. Według niego to złamanie regulaminu. Skoro nie można kontaktować się ze światem zewnętrznym, to nie można także palić papierosów pochodzących ze świata zewnętrznego.
”Zobaczcie jaki jest spokój bez tego sklepu. A tyle razy mówiłem, żeby nie iść do tego
dziadostwa” – mówi Janusz. ”No to nie poszliśmy” – komentuje Gosia. Wszyscy śmieją się. Manuela stwierdza, że to już ostatni moment, żeby powspominać wszystko, co wydarzyło się w domu Wielkiego Brata. Janusz twierdzi, że zakupy, kiedy wszyscy rzucali się do sklepu, były żenujące. Dziewczyny mówią, że aż tak źle nie było.
Wszyscy zastanawiają czy naprawdę są tak bardzo sławni i czy jak będą spacerować ulicami ich nazwiska będą rozpoznawane.
Oto lista osób, które otrzymują zestawy od firmy WINIARY:
Robert Bochiński, Poznań
Zbigniew Jarus, Rusko
Agnieszka Dajskler, Poznań
Po odbiór nagród można się zgłaszać od poniedziałku do piątku w godzinach 10.00 – 18.00 w Redakcji (Gazeta Poznańska) Naszemiasto.pl w Poznaniu przy ulicy Grunwaldzkiej 19, III piętro, pokój 92.
Osoby mieszkające poza Poznaniem prosimy o telefoniczny kontakt z Redakcją pod numerem: (0-61) 865 70 01 wew. 167.
W sobotnie południe na podwórzu kamienicy przy ul. Dąbrowskiego 25 odsłonięto pomnik
,,Pamięci przyjaciół’’, przedstawiający leżącego psa. Tak Alina Kasprowicz, założycielka Fundacji
,,Zwierzęta i my’’ uczciła jubileusz dziesięciolecia jej powstania.
Alina Kasprowicz osobiście zaprojektowała i ufundowała pomnik, który stanął na podwórzu secesyjnej kamienicy, w miejscu dawnej fontanny. Odsłonięcia dokonała Stefania Kozłowska prezes Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami w Poznaniu.
- Chciałam, uczcić wszystkie psy które kiedykolwiek mieszkały w tej kamienicy – powiedziała A. Kasprowicz. Na pomniku umieszczono więc tablicę, na której wyryto imiona wszystkich psów, które mieszkały w tym domu od 1900 roku.
Z okazji odsłonięcia pomnika Fundacja ,,Zwierzęta i my’’ nagrodziła osoby, zaprzyjaźnione z fundacją. Wręczono im statuetki – miniaturki przeróżnych zwierząt od szczurów po konie, w zależności od charakteru pracy osoby wyróżnionej.
Wśród wyróżnionych znalazły się osoby ze świata nauki – między innymi prof. Kazimierz Ziemnicki, prof. Zofia Goncerzewicz, prof. Andrzej Bereszyński, lekarze weterynarii Waldemar Golec, Jarosław Paryzek, dziennikarz Adam Kochanowski i wielu innych działających na rzecz dobra i praw zwierząt.
Wyróżnienie otrzymał także nasz redakcyjny kolega Krzysztof Ulanowski, który otrzymał statuetkę przedstawiającą szczeniaka – wielorasowca za ,,Walkę piórem o dobro zwierząt’’.
Fatal error: Maximum execution time of 30 seconds exceeded in /var/www/klients/SEO/SEO1/wp-content/plugins/seo-automatic-links/seo-links.php on line 127