Wczoraj w samo południe w Wielkopolskim Muzeum Wojskowym na Starym Rynku otwarto wystawę pt. ,,Miniaturowe arsenały’’. Przyciągnie ona zapewne tłumy ludzi, którzy zainteresowani są tematyką wojskową i modelarstwem. Można na niej bowiem zobaczyć kilkaset modeli sprzętu wojskowego z XX wieku.
Eksponaty pochodzą z kolekcji muzeum, a także ze zbiorów kilkunastu kolekcjonerów z Wielkopolski. W tym gronie są dwie dziewczynki: Ewelina i Malwina Tomkowiak, które kleją modele wraz z ojcem. Dla nich jest to nie tylko hobby, ale także pasja.
Tysiące godzin
Otwarcie wystawy przyciągnęło tłumy ludzi w różnym wieku.
- Ekspozycja ta świadczy o tym, że już od najwcześniejszych lat interesuje nas tematyka wojskowa – mówił dyrektor Muzeum Narodowego w Poznaniu, prof. Wojciech Suchocki. – Pamiętam, jak sam kiedyś kleiłem modele, przesiadując nad nimi godzinami. Prawie każdy z nas wie, jakie to trudne i żmudne zajęcie. Tym bardziej trzeba docenić trud tych ludzi.
Sklejanie jednego modelu trwa czasem nawet i kilka tysięcy godzin.
Fascynujące nie tylko dla dzieci
Już podczas oficjalnego otwarcia młodsi zwiedzający nie mogli oderwać oczu od gablot z modelami.
- Fajne są te rzeczy — mówi pięcioletni Bartek Stachowiak – Sam będę wojskowym, jak mój dziadek. Podobają mi się te samochody i czołgi. Szkoda, że takich nie ma sklepach.
Także ci starsi (i to nie tylko panowie) zafascynowani byli tym, co mogli zobaczyć, a nie brakuje ciekawostek. Jedną z nich jest wiatropłat z 1918 roku z Austro-Węgier, który jest przodkiem naszego śmigłowca, czy kolejki wojskowe. Jedna z nich nawet jeździ. Można ją zobaczyć o każdej pełnej godzinie przez dziesięć minut.
Trzeba być pasjonatem
Swoje najcenniejsze modele wypożyczyło na wystawę kilkunastu kolekcjonerów. To grono ludzi na co dzień mających przeróżne zawody: od uczennic szkoły podstawowej, poprzez bankowca, do posła. Łączy ich jedno – pasja.
- Moja sympatia skierowana jest w stronę polskiej marynarki wojennej, bowiem ojciec był marynarzem — mówi Robert Przybysz, pracownik straży bankowej. — Mam na sobie jego mundur sprzed 40 lat, o który dbam i który konserwuję. Bardzo lubię spotykać się z ludźmi, którzy mają jakąś pasję, dlatego tak chętnie biorę udział we wszystkich imprezach organizowanych przez muzeum i jego pracowników.
Klejenie modeli potrafi połączyć całe rodziny, tak jest w przypadku ojca i syna – Marka i Bartosza Ciesielskich: – Interesujemy się modelarstwem. Kleimy przede wszystkim modele broni pancernej i artylerii w skali 1:35 z okresu 1939 – 1945.
Bardzo wąską specjalizację ma także Krzysztof Musiewicz: – Robię modele śmigłowców. To dosyć rzadkie wśród moich kolegów.
Wielkimi dokonaniami może pochwalić się Klub Modelarzy ,,Orzeł’’ z Gniezna, który ma w swoim dorobku wiele tytułów mistrzów Polski. Jednym z instruktorów jest Lesław Stawicki: – Pokazujemy tutaj 40 modeli, z których większość zdobyła tytuły i to wielokrotnie na mistrzostwach Polski.
Znaleźć choć chwilę
Na wystawę swoje modele statków, a także samochody wojskowe wypożyczył Karol Działoszyński, który, jak sam twierdzi, jest bardzo zajętym człowiekiem, zawsze jednak znajdzie chwilkę na sklejenie kolejnego modelu.
Przed gmachem Muzeum Wojskowego tłumy dzieci okupowały cztery wozy amerykańskiej armii z czasów II wojny światowej. Przyjechały specjalnie, by uświetnić otwarcie wystawy. Ich właścicielem jest kolekcjoner Andrzej Frankowski: — Zbieram samochody amerykańskie z czasów II wojny światowej. Mam ich już pięć. Wszystkie sprawne: sam je naprawiam, maluję, przygotowuję.
Autor artykułu: Elżbieta PODOLSKA